W Świętochłowicach restauracji było bez liku
Pollacks Garten Piaśniki 1915

Tytuł z pewnością jest prowokujący, lecz prawda jest taka, że współczesne Świętochłowice skąpią nam ładnych restauracji czy kawiarń. Jednak mieszkańcy nie narzekają, gdyż miasta ościenne oferują za to bardzo szeroki wybór. Dlatego też z nostalgią sięgamy do okresu międzywojnia, gdy centrum obecnego miasta oraz wszystkie jego teraźniejsze dzielnice „usiane były” licznymi wszelkiego typu restauracjami, gdzie też można było wypić kawę czy herbatę. Dowodzą tego choćby dawne widokówki. 

 

Przypomnijmy niektóre. Przy ul. Bytomskiej była restauracja Mally’ego (Małego, Malego). Później właścicielem był Salzmann, zaś następnie rodzina Preisner (już po 1922 roku). Była tu m.in. restauracja, duża sala do tańca, w której odbywały się również przedstawienia teatralne oraz piękny park, a w nim ładnie urządzony ogródek ze stołami dla gości i muszlą koncertową z orkiestrą, która umilała czas. W pobliżu tej muszli była też kręgielnia.

 

 


Po drugiej stronie ulicy swoją restaurację z salą do bilarda i strzelnicą miał Stefan Piegza. Można tu także było pograć na automatach szczęścia. Inne restauracje z okresu sprzed 1945 roku to: (nazwy ulic są współczesne): Molinek – znajdowała się na rogu ul. Katowickiej i ul. Findera (później była tu PKO), Białas – ul. 1-Maja, Żymła – ul. Wyzwolenia (podczas plebiscytu był tu komisariat), Rasz – ul. Wyzwolenia (naprzeciwko SP nr 2), Buchalik – róg ul. Pocztowej i ul. Dworcowej, Breguła – róg ul. Wyzwolenia i ul. Pocztowej, Grund – róg ul. Bytomskiej i ul. Dworcowej, Najwert – ul. Dworcowa (po prawej stronie od dawnego Muzeum Miejskiego), Skolud – ul. Dworcowa (po wojnie sklep AGD) – Skolud (był też właścicielem restauracji przy ul. Długiej, obecna Wyzwolenia), restauracja po wojnie funkcjonowała jako kasyno milicyjne.

 

Wiemy też, że w 1903 roku (informuje nas o tym widokówka) była restauracja Guttmanna, potem zaś Jadwigi Aleksa na Zgodzie. Na rogu obecnej Szkolnej i Wyzwolenia elegancki lokal (jeszcze w czasach niemieckich) miał Józef Pawlas. Jeśli zaś chodzi o kawiarnie w przedwojennych Świętochłowicach to wiadomo, że w domu Lewka przy ul. Wolności 8 (obecna ul. Katowicka) był mały lokal (cukiernia?), w którym stało kilka stolików, gdzie można było zjeść lody, ciastka i napić się lemoniady. Natomiast w budynku przy obecnej Katowickiej 26 była restauracja Wielocha, gdzie także była probiernia win i wódek.


W roku 1934 Wiktor Wieloch, syn właściciela, dobudował w części domu dwa piętra, przebudował parter i pierwsze piętro. Modernizację zakończono w 1935 roku. Wejście do tej bardziej „elitarnej” części lokalu było w narożniku domu. Tam chodziła lepsza klientela, a także zakochane pary, gdyż było w nim nastrojowe światło, przytulnie, a wejście miało wysokie schody, co także podnosiło romantyzm miejsca. W reklamie z tego okresu czytamy: Lokal familijny – pierwszorzędna kuchnia obywatelska. Po zupełnym odnowieniu moich lokali gastronomicznych według nowoczesnego stylu wykonanym przez miejscowych poważnych fachowców są lokale moje miejscym przyjemnego pobytu Szan. Gości. Stale dobrze chłodzone i pielęgnowane trunki pierwszorzędnych firm. Specjalny wyszynk piwa tyskiego, jasnego dubeltowego, bokowego i słodowego. W każdą sobotę i niedzielę Koncert!


Także i ten lokal w 1945 roku przejęły władze miasta. W kolejnych latach mieściły się tu: kasyno dla pracowników Urzędu Bezpieczeństwa, siedziba koła TPPR, część zajęło Stronnictwo Demokratyczne, a następnie był tu sklep meblowy. Pozostałą część restauracji Spółdzielnia Spożywców wykorzystała czas jakiś na pijalnię soków i lodziarnię. Pomieszczenia dawnej probierni służyły też bibliotece, a następnie piwiarni (chociaż nie całkiem w dzisiejszym znaczeniu). Po odnowie w 1990 roku przekazano właścicielowi domu część restauracji i probierni. Pomieszczenia wykorzystywano do różnych celów, a najbardziej utkwiła nam Apteka „Mariańska”, którą prowadziła jedna z córek Wielocha - Leokadia.


Przez długie powojenne lata kilka dawnych lokali zostało zamienionych w mieszkania, sklepy, a także w lokale-speluny prowadzone przez uspołecznione twory. Jedyną restauracją na prawie przyzwoitym poziomie była „Śląska” (potem „Kameralna”) przy ul. Dworcowej. Kawiarnia zaś była przez lata jedna. Była nią „Bajka” na rogu obecnych Katowickiej i Pocztowej. Jednak po 1989 roku lokal wrócił do prywatnych właścicieli, którzy wynajęli go do innych celów. Tak więc „Bajka” prysła niczym bańka.

Zdjęcie kawiarni bajka opublikowane na profilu "Zapomniane miejsca w Świętochłowicach"

 

Równocześnie z „Bajką”  działała kawiarnia „Nasz Kącik” w bloku przy ul. Bytomskiej (wybudowanym na miejscu budynku z restauracją Piegzy). Jednak i na tę kawiarnię przyszedł kres, a pomieszczenie przypadło bankowi.


Musimy tu także wspomnieć o przedwojennej chropaczowskiej restauracji Brachmańskiego, w domu przy obecnej ul. Łagiewnickiej 38. Restauracja była jedną z kilku przy tej ulicy i była chętnie odwiedzana. Po wojnie pomieszczenia po restauracji wykorzystała m.in. apteka. W roku 2013 Jarosław, wnuk Józefa Brachmańskiego, ponownie otworzył we frontowej części restaurację i nazwał ją „U Brachmańskiego”, a lokal od razu zdobył uznanie chropaczowian i nie tylko.

 

Archiwalne zdjęcie Restauracji Brachmański

 

Z kolei w Piaśnikach, wtedy części Lipin, w okresie międzywojennym, spośród wielu lokali przy obecnej ulicy Chorzowskiej wyróżniała się gospoda Lindnera, położona po północnej stronie szosy (Kronprinzenstrasse 29), przed dzisiejszymi blokami mieszkalnymi. Była to typowa górnośląska gospoda. W okresie okupacji lokal prowadzony był przez Tomasa (Thomasa), a wcześniej prawdopodobnie czas jakiś przez Kaczmarskiego. Zaraz po wojnie w tej dawnej karczmie znajdowała się Straż Obywatelska (potem milicja). W okresie powojennym lokal w dużej mierze przebudowano i znalazła się w nim popularna potem restauracja „Silesia”, przez szereg lat jeden z wiodących lokali w mieście. Później jednak (lata 80. XX wieku) potrzeby mieszkaniowe zadecydowały, że restaurację wyburzono.


Gwoli ścisłości dodajmy, iż w latach 80. ubiegłego wieku pojawiały się tego typu lokale, które prowadzone były przez ajentów (na zasadzie wynajmu pomieszczenia). Jedne były lepsze, inne gorsze, lecz żaden nie utkwił we wspomnieniach bywalców, jak np. wymieniona „Bajka”.
Jak zaś wygląda obecna sytuacja z lokalami tego typu w mieście – Czytelnicy sami widzą i oceniają…


 (map)

15-05-2016 admin 3116

 

Komentując treści w portalu Świętochłowicki.pl użytkownicy akceptują regulamin i politykę prywatności portalu. Redakcja zastrzega sobie prawo do edycji lub usuwania treści niezgodnych z prawem lub regulaminem, naruszających dobre imię właścicieli lub redakcji oraz podszywających się pod zarejestrowanych użytkowników.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Sprzedanie hut i banków jak również zamknięcie kopalń doprowadziły Świętochłowice i cały Śląsk do ruiny , resztę dokonała niegospodarna po . Za złe decyzje gospodarcze się odpowiada nie tylko przed historią , ale też osobiście.
  • A za co teraz ludzie mają iść do resauracji lub kawiarni jak cały przemysł sprzedany ,zrujnowane to co zostalo i wałki na okrągło.Nie ma pracy nie ma zabawy to proste więc takie lokale są bez przyszłości.Fajnie że choć zdjęcia pozostały jest co wspominać!
  • Teraz mamy muzeum i mamy muzeum i muzeum mamy oraz wielkiego muzealnika Narcyza lubiącego Spisz

copyright (c) 2013 - 2015 Przegląd Świętochłowicki     •     wszelkie prawa zastrzeżone     •     Regulamin portalu

Poprzez przesyłanie treści tekstowych, opinii, zdjęć i filmów oraz dodawanie komentarzy i postów, użytkownicy wyrażają zgodę na nieodpłatne publikowanie tych treści na stronach portalu www.swietochlowicki.pl

Nawigacja

Nasza społeczność