Świętochłowice, jak na wieś przystało, z roli się wywodzą...

Ten przewrotny tytuł wcale nie oznacza wyśmiewania się z naszego miasta. Wręcz przeciwnie - zapowiada przypomnienie jego rolniczej historii. Świętochłowice naprawdę mają solidne rolnicze tradycje!

 

Zdarza się, iż słyszymy w obraźliwym kontekście określenie „wsiowy”. Gdyby się jednak zastanowić, to nic w nim obraźliwego, wszak niemal wszyscy możemy się doszukać owych „wsiowych” korzeni. Czasami sporo pokoleń wstecz, ale jednak. Również świętochłowiczanie mają swe wiejskie, rolnicze tradycje.


Spójrzmy np. na obecny  Szarlociniec, który aktualnie należy do Chorzowa  (okolice ulicy 3 Maja), graniczący z Piaśnikami. Mieszkańcy Szarlocińca zajmowali się głównie rolnictwem. Z czasem większość jednak znalazła pracę w przemyśle, zatem przydomowe pola służyły tylko własnym potrzebom. Sąsiednie zaś Piaśniki na początku XIX wieku były dość dużą enklawę leśną, z polami uprawnymi, łąkami, stawami.

 

Z kolei pierwsze plany Chropaczowa pokazują chałupy oraz zabudowania folwarczne usytuowane  między dzisiejszymi ulicami Kościelną a Łagiewnicką i w okolicach dzisiejszych ulic Jordanowskiej, Węglowej. Według inwentarza Katarzyny Lewandowskiej z 1693 roku istniejący tu dwór posiadał niewielką pańską izbę i wielką izbę czeladną. Ponadto były tu dwie komory, stajnia, dwa chlewy, spichlerz, wielka stodoła. Całość ogrodzona była płotem z żerdzi. Do tego dochodziły cztery chałupy chłopskie i jedna zagrodnika, dom sołtysa i dwóch wolnych chłopów. Uprawiano  żyto, jęczmień i owies. Na późniejszym planie (z 1817 roku) widać doskonale zachowany stary układ domostw i pól. Sadyby usadowiły się prostopadle do wiejskiej drogi (teraz Łagiewnicka) biegnącej z południa na północ. Według wizytacji biskupiej z połowy XVII wieku wieś posiadała 12 łanów, a w drugiej połowie XVIII wieku powstała druga droga, biegnąca ze wschodu na zachód (obecny odcinek ulicy Łagiewnickiej), od której w kierunku południowym wydzielone zostały kolejne nieco skośnie ustawione łany (od Łagiewnickiej w stronę obecnego osiedla Na Wzgórzu).

 

Dobra dworskie liczyły w połowie dziewiętnastego wieku 955 mórg, w tym 453 mórg roli, 404 morgi lasu, resztę stanowiły głównie łąki i pastwiska. Gmina liczyła 1009 mórg, z czego aż 639 mórg przypadało na uprawne pola.  Sporządzone w 1931 roku zestawienie podaje, że sektorze rolnictwo, leśnictwo, ogrodnictwo pracowały już tylko 4 osoby, a w górnictwie 2598 osób, w hutnictwie 821, w handlu i ubezpieczeniach 328, komunikacji i transporcie 56, służbie publicznej, armii 143, wolne zawody wykonywały 272 osoby, jako służbę domową zatrudniano 320 osób, bezrobotnych było 382, a bez zawodu, czyli gospodynie domowe, dzieci, emeryci to 9306 osób. Wiemy też, że w 1927 roku istniał w Chropaczowie Związek Hodowców Drobiu, który skupiał 40 członków wykazujących ponad 1100 sztuk inwentarza. Widać z tego, że musiały to być małe hodowle, które służyły rodzinom robotniczym w poprawie bytu.


W Chropaczowie na 31 XII 1946 roku było 10 754 mieszkańców, gruntów ornych było 98 ha, łąk i pastwisk 16 ha,  specjalne uprawy (ogrodnictwo, hodowle kwiatów itp.) to 17 ha, grunty pod wodami 3 ha, inne grunta 16 ha. Pod ziemniaki przeznaczono 18 ha, pod jęczmień 11 ha, pod owies 11 ha, pod łąki 4 ha. Z jednego hektara otrzymano 100 kwintali ziemniaków (kwintal=100kg), 20 pszenicy, 24 żyta, jęczmienia 10, owsa 24, siana 20.


Wiejsko było też w dawnych Świętochłowicach. Najprawdopodobniej najpierw była tu bliżej nieznana osada w okolicach późniejszej ulicy Nomiarki (lub też zabudowa wsi wzdłuż kilku ciągów komunikacyjnych). Z czasem także wyodrębniła się jedna główna ulica w Wielkich Świętochłowicach. Była to wytyczona droga wiejska z rozlokowanymi wzdłuż niej zagrodami osadników i ukształtowanym układem pól. W XVII wieku żyło w niej 21 chałupników oraz 36 zaciążników.

 

W 1930 roku w gminach Świętochłowice i Nowe Hajduki były 63 gospodarstwa rolne (na 36 265 mieszkańców), a zawodowo rolnictwem trudniło się w nich 19 osób, zaś dorywczo 63. W Lipinach w grupie rolnictwo, leśnictwo i ogrodnictwo wykazano 1 osobę, a w Chropaczowie 4.
Rozwój przemysłu tu też robił swoje. W kopalni, hucie pracowała większość mieszkańców. Resztki pól przez lata (niemal do drugiej połowy XX wieku) zachowały się w północnej części ulicy Wyzwolenia (głównie na odcinku między ulicami Szpitalną a Pocztową) w stronę Piaśnik. Dlatego też droga równoległa do ulicy Wyzwolenia nosiła (i znów na szczęście nosi) nazwę Polnej, a jedną z prostopadłych nazwano Wodną.

 

Na potrzeby rolników były w samym niemal centrum kuźnie (np. Klepka przy ul. Pocztowej – od lat 60. XX wieku stolarnia Edwarda Piegzy, Sagana u zbiegu Polnej i Bytomskiej, czy też kuźnia niemal na tyłach kina Apollo przy ul. Dworcowej). Z kolei na tzw. mijance, na części obecnego osiedla, jeszcze w latach międzywojennych funkcjonował targ bydła. Miejsce to nazywano wtedy „nowym targowiskiem”, a znajdowało się u wylotu wiaduktu (po drugiej stronie torowiska przy Katowickiej). Można tam było zaopatrzyć się głównie w produkty rolne oraz w tzw. żywy inwentarz. Ten targ odbywał się cztery razy w roku, lecz handlujący pojawiali się tam znacznie częściej.
Stosunkowo długo pola uprawne utrzymywały się na Zgodzie (głównie w stronę Nowego Bytomia) oraz w okolicach Hugobergu. Tu też obecnie mamy znaczące gospodarstwo z hodowlą świń.


Nie ma zatem większych wątpliwości, że nasze korzenie są typowo wiejskie, a przypomina o tym niewielki ślad w nazewnictwie, czyli wspomniana ulica Polna. Jeśli popatrzymy na województwo śląskie, to widzimy, że znaczny jest udział użytków rolnych w granicach administracyjnych miast – 148841 ha (24%), co wyróżnia to województwo w skali kraju. Udział ich jest bardzo zróżnicowany, a w Świętochłowicach stanowią 10,1%. Obecnie w Świętochłowicach użytki rolne stanowią raptem 153 ha. Gleby Świętochłowic nie przedstawiają jednak większej wartości rolniczej, ponieważ znajdują się w zasięgu silnego oddziaływania szkodliwych wpływów przemysłu. Zatem „rolniczość” obecnych Świętochłowic to tylko wspomnienie, no i doroczne święta plonów, czyli z jednej strony kościelne msze dziękczynne za uzyskane dobra, a z drugiej bardziej już festynowe dożynki.

 

Zwykle wyglądała to tak, że jest msza święta, potem mniej lub bardziej barwny i liczny korowód zmierzający do punktu, gdzie odbywa się festyn poprzedzony prezentacjami Rodzinnych Ogródków Działkowych. Na festynowej scenie pojawiają się zazwyczaj rodzimi wykonawcy z placówek oświatowych i kulturalnych, jak też mniej lub bardzie znana lub nieznana albo też przebrzmiała gwiazda. Bywają konkursy, rozgrywki sportowe, czyli hasie, szkło, szwarc, mydło, powidło i bele co”. Oczywiście dożynki do okazja do spotkania z władzami miasta, radnymi, do wspólnych fotek i obustronnych obietnic (jedni że zagłosują, a drudzy że wykonają). Słowem: jest swojsko i wesoło, a o to głównie zawsze idzie, wszak „lud łaknie igrzysk”…


                                                                           (map)

15-08-2016 admin 1852

 

Komentując treści w portalu Świętochłowicki.pl użytkownicy akceptują regulamin i politykę prywatności portalu. Redakcja zastrzega sobie prawo do edycji lub usuwania treści niezgodnych z prawem lub regulaminem, naruszających dobre imię właścicieli lub redakcji oraz podszywających się pod zarejestrowanych użytkowników.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Na furmance sołtys dejwid z małzonką w strojach regionalnych a wele studni "asystentki"
  • fajnie by się było na chwile przenieść w takie czasy kiedy wokół same pola, na nich takie traktory jak na zdjęciu a wokół kaliny rybacy łowiący całe stada jesiotrów

copyright (c) 2013 - 2015 Przegląd Świętochłowicki     •     wszelkie prawa zastrzeżone     •     Regulamin portalu

Poprzez przesyłanie treści tekstowych, opinii, zdjęć i filmów oraz dodawanie komentarzy i postów, użytkownicy wyrażają zgodę na nieodpłatne publikowanie tych treści na stronach portalu www.swietochlowicki.pl

Nawigacja

Nasza społeczność