Patronują naszym świętochłowickim ulicom
Na zdjęciu Emanuel Konstanty Imiela fot. wikipedia.org

Dla przeciętnego mieszkańca nazwa ulicy, przy której mieszka, nie ma znaczenia. Wielu wolałoby nazwy „neutralne”, czyli np. kwiatów, drzew.

 

Patroni ulic, czyli ludzie uznani za wzór przez jednych, dla innych są postaciami kontrowersyjnymi lub przynajmniej nie całkiem zasługującymi na taki zaszczyt. Cóż zrobić, czy to brak wiedzy o nich, czy też taka już nasza ludzka, ułomna natura…

W Świętochłowicach aż roi się od takich kontrowersyjnych patronów. Mamy przecież wśród nich osoby zasłużone dla krzewienia idei socjalistycznych, jak np. Norbert Barlicki, Marian Buczek lub wręcz komunistycznych haseł (Paweł Dylong, Paweł Finder, Aleksander Zawadzki). Są też na szczęście patroni związani ze Śląskiem, Świętochłowicami. Za publikacją z roku 2005 „Patroni świętochłowickich ulic” przybliżmy niektórych z nich.

W Lipinach patronuje ulicy Emanuel Konstanty Imiela, który wywodzi się właśnie z Lipin (urodził się 10 III 1888 roku). Był synem hutnika. „Szkołę ludową ukończył w pobliskiej Goduli. W 1902 wyjechał do Szwajcarii, w Lozannie uczęszczał do francuskiego gimnazjum. Jednakże już w 1906, po śmierci ojca, wraca do kraju i podejmuje pracę jako robotnik w ,,Friedenshütte” (huta ,,Pokój”) w Nowym Bytomiu. W 1907 roku wyjechał do Krakowa  i tam wstąpił do nowicjatu oo. pijarów, kierując się nadzieją uzyskania dogodnych warunków do dalszego kształcenia się. W 1909 opuścił zakon, w roku następnym wstąpił do 7 klasy gimnazjum Nowodworskiego, w 1912 zdał maturę. W latach 1912-1914 studiował romanistykę i germanistykę w Uniwersytecie Jagiellońskim. Wybuch wojny światowej zastaje go na Podolu, gdzie w czasie ferii pracował jako nauczyciel prywatny. Internowany przez cesarskie władze osadzony został w Tambowie, gdzie przebywał do 1918 rozwijając działalność społeczną. (…)

W grudniu 1918 Imiela powrócił na Śląsk. Podkomisarz Naczelnej Rady Ludowej powierzył mu organizowanie rad ludowych na Opolszczyźnie. Po upadku I powstania śląskiego zmuszony jest opuścić Śląsk. Wyjeżdża do Poznania, gdzie kontynuuje studia i pracuje. Już w listopadzie 1919 powraca na Śląsk, gdzie organizuje Związek Nauczycieli Górnoślązaków. Od 1920 do 1922 zajmuje się organizacją polskich szkół powszechnych i seminariów nauczycielskich. W tym czasie wydaje w Mikołowie „Śpiewnik dziecięcy dla użytku szkolnego”. W okresie powstań tworzył patriotyczne wiersze. W 1922 wydał w Bytomiu   „Górnośląskie bajki i satyry”.

Od 1922 aż do 1938 pracował w administracji szkolnej w Katowicach, działał również społecznie, kontynuował pracę literacką. Do jego najważniejszych jego utworów należą: „Stara wieża”, „Zaklęta Królewna” i niedokończony poemat „Tajemnica Twardonia”, w którym opisuje życie i walkę ludu górnośląskiego o wyzwolenie narodowe i społeczne”.
W czasie okupacji hitlerowskiej zajmował się tajnym nauczaniem, a po wojnie powrócił do pracy pedagogicznej i literackiej. Zmarł w Katowicach 25 IV 1953 roku.

W Chropaczowie jest z kolei ulica Franciszka Mikołaja  Lazara, który urodził się w Chropaczowie 4 XII 1881 roku, także w rodzinie hutnika. „Mieszkał wraz z rodzicami w Lipinach, ukończył szkołę średnią, studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie. Studia przerwał z powodu braku środków materialnych. Powrócił do Lipin, gdzie podjął pracę jako robotnik. W latach 1889-1913 był członkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, w 1905 zorganizował w Lipinach Towarzystwo Kulturalno-Oświatowe „Samopomoc”, którego został prezesem. W czasie I wojny światowej został wcielony do niemieckiego wojska, działał w ruchu rad żołnierskich, należał do „Związku Spartakusa”, do Lipin powrócił w grudniu 1918. Lazar był współorganizatorem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska, był członkiem Głównego Komitetu Wykonawczego tej organizacji. Po wybuchu I powstania śląskiego został aresztowany przez  Sąd Wojenny w Raciborzu, skazany na rok więzienia. Zwolniony na podstawie amnestii w listopadzie 1919 roku. Brał udział w akcji plebiscytowej i w działalności prasowej w czasie III powstania śląskiego. Po przyłączeniu Lipin do Polski w 1922 roku Lazar został pierwszym naczelnikiem tej gminy. Dał się poznać jako dobry gospodarz, w 1924 przyczynił się do wybudowania pomnika Powstańca Śląskiego w Lipinach. Amatorsko zajmował się malarstwem. Na wzór Jana Matejki namalował obraz własnej kompozycji – Rejtan, który zdobił salę posiedzeń Rady Gminnej w Lipinach.

W czasie okupacji ukrywał się, nie był jednak bierny, wspólnie z zięciem Stefanem Korolem i synem Ksawerym Lazarem utworzył organizację konspiracyjną, Siły Zbrojne Polski (SZP)”. Zmarł w 1969 roku.

Na Zgodzie jest plac noszący imię Juliusza Krauzego. Urodzony 13 XII 1885 roku w Mikołowie, „wyuczył się zawodu formierza. W 1905 podjął pracę w ,Eintrachthütte (Zgoda) w Zgodzie. W latach 1904-1907 odbył obowiązkową służbę wojskową w armii niemieckiej, do której został ponownie zaciągnięty w 1914. Służył w niej do 1918 roku w stopniu sierżanta artylerii. Po zakończeniu I wojny światowej Krauze powrócił na Zgodę do pracy w hucie. Był członkiem narodowej partii robotniczej, Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, Polskiej Organizacji Wojskowej. Brał udział w akcji plebiscytowej i w trzech powstaniach śląskich. W czasie III powstania śląskiego był komendantem straży hutniczej i komendantem warty gminnej w Zgodzie. W okresie międzywojennym Krauze sprawował funkcję radcy załogowego w hucie  „Zgoda”, należał też do licznych miejscowych organizacji społecznych (np. do Związku Peowiaków, Polskiego Związku Zachodniego, Towarzystwa Gimnastycznego ,,Sokół”). Na terenie Zgody był szeroko znany jako wielki patriota i działacz społeczny. W 1927 Krauze awansował na mistrza hutniczego”. We wrześniu 1939 został aresztowany, osadzono w areszcie policyjnym w Świętochłowicach, potem rozstrzelano w panewnickim lesie. Dokładna data jego śmierci nie jest znana.

W centrum miasta mamy ulicę Teodora Kubiny, który urodził się 18 VI 1880 roku w Świętochłowicach, w rodzinie górniczej. „Tu się też wychował, gimnazjum ukończył w Królewskiej Hucie (Chorzów). Studiował teologię we Wrocławiu i Rzymie, uzyskał stopnie doktora filozofii i teologii. Święcenia kapłańskie przyjął 27 X 1906. Pracę duszpasterską rozpoczął  w 1907 roku w Mikołowie, następnie w parafii św. Barbary w Królewskiej Hucie, gdzie rozwijał również pracę społeczną, za co przeniesiony został w okolice Kołobrzegu, a później do Berlina. Po pracy wśród  górnośląskich robotników wszedł w sprawy chłopów, robotników rolnych i emigrantów z Polski. Po 6 latach duszpasterstwa poza Śląskiem w 1917 mianowany został proboszczem dużej parafii Najświętszej Marii Panny w Katowicach”. Był społecznikiem, krzewił ducha polskości, brał aktywny udział w akcji plebiscytowej. Organizował i popierał chrześcijańskie związki zawodowe, był też współzałożycielem Narodowej Parafii Robotniczej na Śląsku. Warto wiedzieć, że z jego inicjatywy powstał „Gość Niedzielny” w 1923 roku, którego był pierwszym redaktorem naczelnym. W 1925 roku został mianowany  pierwszym biskupem ordynariuszem nowej diecezji częstochowskiej. W czasie okupacji, na konferencji z Generalnym Gubernatorem w Radomiu, stanowczo odmówił wydania odezwy zachęcającej Polaków do robót w Rzeszy. Bardzo dużo podróżował. W czasie tych pielgrzymek i wizytacji odwiedzał ośrodki polonijne. Dużo pisał. W 1951 r. przyznano mu tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zmarł 13 II 1951 roku.

Na koniec wspomnijmy o patronie, którego imię nosi ulica na obrzeżach Osiedla Ustronie. Chodzi o Teodora Piechaczka. Wywodził się z Lipin, gdzie urodził się 6 XI 1900 roku. Był pracownikiem poczty, działaczem harcerskim, uczestnikiem trzech powstań śląskich. Podczas II wojny światowej 3 IX 1939 roku musiał bohatersko wracać do okupowanej niemieckiej poczty po dokumenty i broń (ta akcja została opisana w książce z 2001 roku „Świętochłowiczanie”). Dowodził harcerzami w walkach obronnych na Górnym Śląsku. Dowiedziawszy się o wydaniu na niego wyroku śmierci uciekł najpierw na Węgry, a później do Francji. Uczestniczył w wykryciu położenia niemieckiego pancernika Bismarck. Zmarł 29 VIII 1986 roku w Stanach Zjednoczonych, w Chicago.
(map)

12-11-2014 2067

 

Komentując treści w portalu Świętochłowicki.pl użytkownicy akceptują regulamin i politykę prywatności portalu. Redakcja zastrzega sobie prawo do edycji lub usuwania treści niezgodnych z prawem lub regulaminem, naruszających dobre imię właścicieli lub redakcji oraz podszywających się pod zarejestrowanych użytkowników.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Dodałbym tutaj jeszcze bardziej współczesnych patronów w osobach Marianny i Jana Krzyżyńskich.
    Byli oni więźniami obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu i ich imieniem nazwana jest jedna z ulic nieopodal parafi pod wezwaniem św.Józefa.
    Więźniem tegoż obozu wraz z rodzicami był ich syn Pan Wacław Krzyżyński,który mieszkał w dzielnicy Zgoda przy ulicy Wojska Polskiego.
    Można rzec,był nie tylko dla mnie żywym dowodem historii jakże bolesnej zarówno dla Niego samego czy dla całego polskiego narodu.

copyright (c) 2013 - 2015 Przegląd Świętochłowicki     •     wszelkie prawa zastrzeżone     •     Regulamin portalu

Poprzez przesyłanie treści tekstowych, opinii, zdjęć i filmów oraz dodawanie komentarzy i postów, użytkownicy wyrażają zgodę na nieodpłatne publikowanie tych treści na stronach portalu www.swietochlowicki.pl

Nawigacja

Nasza społeczność